Dogma #1 Festen

Pierwszym filmem stosującym się do wymagań stawianych przez „Ślub czystości” było „Festen” jednego z jego sygnatariuszy Thomasa Vinterberga. Oczywiście certyfikat o tym zaświadczający został wystawiony, podpisany między innymi przez samego autora.

Fabuła filmu opowiada o spotkaniu rodzinnym, okrągłej rocznicy urodzin seniora rodu – Helge, odbywającym się w hotelu na duńskiej prowincji. Rodzina jest bardzo duża. Niestety najstarsza siostra popełniła niedawno samobójstwo. Film zdaje się być opowiadany z perspektywy Christiana – najstarszego brata, ale warto również zwrócić uwagę na Michaela, który zawsze był w jego cieniu i za wszelką cenę chciałby go zastąpić w oczach ojca. Rodzina sprawia wrażenie zgranej, poukładanej i dobrze wyglądającej, czy jednak tak jest naprawdę…

festen2

Największą rolę w tym filmie grają emocje. Są stopniowane w mistrzowski sposób, a główne wydarzenia filmu mocno zaskakują. Niełatwy temat przedstawiony w filmie, jest przy tym bardzo złożony. Im mroczniejsze sekrety wychodzą na jaw tym lepszą fasadę wystawia Helge (ojciec rodu), tym bardziej broni go jego żona, i niedoceniany wcześniej brat – Michael. Wszystko jest przy tym subtelne i nierzucające się w oczy.

A przy tym film ma jakby wbudowany, fizyczny wskaźnik emocji, trochę jak z burzą w „Dwunastu gniewnych ludzi”. Stan emocjonalny bohaterów wprost współgra z dynamiką całonocnej imprezy, i tak zaczynamy od poznania bohaterów, spokojnych, zdawkowych rozmów, wspomnień z dawnych lat. Jednak z czasem i ilością spożytego alkoholu emocje narastają drastycznie, by w końcu po kilku godzinach snu, rano, przy śniadaniu zmaleć do poziomu przy którym da się je opanować i przedsięwziąć rozsądne działania.

festen3

Przed powstaniem tego filmu założenia Dogmy istniały tylko na papierze. Czy przeniesienie ich wprost na taśmę filmową miało sens? Jak najbardziej tak. To czego wymaga Dogma to skrajny realizm i w „Festen” działa to świetnie. Można się wręcz wtopić w atmosferę filmu i zmieniać swój stosunek do poszczególnych bohaterów w tym samym czasie co inne postaci. Technicznie nie można niczego temu filmowi zarzucić. Z całą pewnością był to godny początek, dzieło doskonale ilustrujące założenia Dogmy 95.

Trzeba również dodać, że jest to obraz niełatwy do przetrawienia. Widz przez cały seans czuje się niezręcznie, będąc świadkiem tak nieprzyjemnej sytuacji. Czy warto więc oglądać film, który wywołuje negatywne emocje? Naszym zdaniem każdy obraz wywołujący jakiekolwiek silne emocje jest warty zobaczenia. Świadczy to o autentyczności świata przedstawionego w filmie i uczucia, których doświdczamy pchają nas do dłuższych i intensywniejszych przemyśleń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *