El Clan

Film Pablo Trapero został nagrodzony w Wenecji oraz wygrał nagrodę Goyi dla najlepszego filmu zagranicznego (przyznawaną filmom hiszpańskojęzycznym spoza Hiszpanii – „El Clan” to film argentyński). Muszę od razu jednak stwierdzić, że w mój gust nie trafił…

„El Clan” to czystej maści kino rozrywkowe, w schemacie gangstersko – sensacyjnym. Tytułowy klan to: ojciec Arquimedes – szef, syn Alex – następca tronu, matka Epifania – kura domowa, podtrzymuje ognisko domowe, poza tym dwie córki, które udają że o niczym nie wiedzą, przygłupi syn marnotrawny Maguila (zupełnie w typie Fredo z „Ojca chrzestnego”), najmłodszy syn Guillo, który dowiadując się o działalności ojca postanawia od sprawy się odciąć. A działalnością jest porywanie ludzi dla okupu. Wszystko idzie dobrze, ale delfin Alex poznaje dziewczynę i chce skończyć z przestępstwami. Do tego dochodzi powiązanie Arquimedesa z juntą i przyzwolenie władz ma ten nietypowy biznes.

Nie da się ukryć, że całość jest schematyczna i przewidywalna, ale to w zasadzie nie umniejsza wartości rozrywkowej „El Clan”. Całość ogląda się naprawdę dobrze, nie można nic zarzucić realizacji, aktorom itp. Nie brakuje elementów komediowych, film, trochę paradoksalnie, utrzymany jest w lekkiej atmosferze, ale właściwie już nie takie paradoksy na ekranach kin obserwowaliśmy.

Tak na marginesie, skłania to do refleksji nad tym co buduje atmosferę w filmie i dlaczego taka ilość przemocy nie robi na widzach wrażenia. Niestety jest to głębszy problem, ponieważ w obecnych czasach można nakręcić film o porwaniach i morderstwach w miły, zabawny i przyjemy sposób. Oczywiście nie należy obarczać tymi zarzutami bezpośrednio twórców „El Clan”, to raczej wpływ kultury amerykańskiej (nie tej łacińskiej, raczej germańskiej), która skutecznie przejęła przytłaczającą większość kulturowego przekazu.

clan2

Martwi też bardzo jednoznaczne przedstawienie w filmie junty wojskowej rządzącej Argentyną 1976-82. Absolutnie nie zamierzam bronić działalności tamtej władzy, powinno się jednak oczekiwać trochę bardziej wysublimowanego i refleksyjnego punktu widzenia i pokazać sytuację z różnych stron. A „El Clan” wita nas planszą z napisem, że junta była najgorszą dyktaturą jaką można było sobie wyobrazić. Pewnie zresztą tak rzeczywiście było, ale w zasadzie z całości filmu nie do końca to wynika, co kontrastuje z tymi „założeniami wstępnymi”.

Znowu wyszło na to, że narzekam, bo coś jest zbyt rozrywkowe. Tak więc oświadczam: jeśli szukacie rozrywki to to jest bardzo dobry wybór.

2 thoughts on “El Clan”

  1. Nie wiem czemu przez chwilę myślałam, że zamierzasz recenzować polski serial, który nie wiem jakim cudem jest wciąż nadawany 😉

  2. a dlaczego ma niby być nie nadawany? ma dobrą ogladalność i jest momentami zaskakujący swoim komizmem. a szczególnie teraz nabiera wartości społeczno- politycznej, więc mocno mnie dziwią teksty, że powinien być zdjęty…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *