„Kapryśne lato”

„Ten typ lata wydaje mi się zupełnie niefortunny” – tymi słowami wita widzów Antonin Dura (w tej roli znany z „Palacza zwłok” Rudolf Hrusinsky) stojąc odziany w strój kąpielowy w strugach deszczu. Nie sposób nie dostrzec analogii między sytuacją bohatera a tym czego w ostatnich dniach możemy doświadczyć na własnej skórze. A przy okazji tak trafny strzał ironii w preludium filmu od razu przypomniał mi czym stoi kino czeskie.

Drugi pełnometrażowy film Jiriego Menzela (po genialnych „Pociągach pod specjalnym nadzorem”) opowiada historię trzech przyjaciół- majora Hugona, kanonika i wspomnianego wcześniej Antoniego Dury. Panowie spotykają się na jedynym w Krokowych Warach kąpielisku, którego właścicielem jest właśnie Dura. Bohaterowie nie szczędzą sobie docinek, jednak ich przekomarzania sprawiają wrażenie odbywających się niezmiennie od wielu lat. Niespodziewanie jednak do dyskusji włącza się Arnosztek – wędrowny magik, akurat odwiedzający miasteczko. Od razu bierze się za prezentację swoich umiejętności w nagrodę zostaje przez majora poczęstowany serdelkami. Gdy wieczorem trzech przyjaciół pójdzie oglądać przedstawienie iluzjonisty, ich rutynę ostatecznie zamąci piękna asystentka Arnosztka – Anna.

kl3

„Kapryśne lato” zdecydowanie można zakwalifikować jako komedię. Choć humor może wydawać się trochę staroświecki, to jednak poziom abstrakcji na jakim bohaterowie operują wznosi się ponad jakiekolwiek określenia czasu i film śmieszy nawet dzisiaj. Lekkość i przekonanie z jaką bohaterowie wypowiadają niedorzeczne zdania, uprawiając dyskusję właściwie jakby po to żeby się w samej sztuce dyskutowania doskonalić, budzi mój szczery podziw.

Przypomina o sobie również typowa dla czeskiej nowej fali tematyka – obyczajowość zwykłych Czechów. Obserwowanie małomiasteczkowego życia z dowcipną refleksją zauważalną nie tylko bezpośrednio – przez komentarze Antoniego Dury, kanonika czy majora, ale przez sam sposób narracji. Znów (podobnie jak w poprzednim obrazie Menzela) wysoko w hierarchii wartości stawiana jest seksualność, co prawda nie tak bezpośrednio konfrontowana z odwagą jak w „Pociągach…”, ale nadal reżyser śmiało dyskutuje z etosem rycerskości, czy męskości jako takiej. Wydawałoby się, że tak pojmowany stereotyp częściowo choć definiuje męską seksualność, Menzel udowadnia, że niekoniecznie.

kl2

Uniwersalność przesłania „Kapryśnego lata” imponuje – mimo minionego czasu (film powstał w roku 1968, a powieść Vancury, której jest adaptacją w roku 1925) dowcip sytuacyjny śmieszy tak samo, a dzięki wyraźnemu symbolizmowi przedstawianych scen ogół przekazu filmu jest łatwo czytelny nawet dziś.

Nie sposób nie polecić obrazu Menzela – zabawne i mimo prostoty konstrukcji wyrafinowane kino.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *