Grand Budapest Hotel (2014)

Grand Budapest Hotel (2014) to ostatni film Wesa Andersona. Jak łatwo się domyślić, centralnym punktem całego filmu jest właśnie tytułowy hotel. Anderson już w 2007 roku nakręcił znakomity film krótkometrażówy Hotel Chevalier (ze świetnym Jasonem Schwartzmanem w roli głównej), który można niejako potraktować jako wstęp, swego rodzaju preludium do Grand Budapest Hotel.

W największym skrócie, gdyż fabułaGrand Budapest Hotel zdecydowanie należy do tych, w których łatwo się pogubić, Gustave H. (grany przez Ralpha Fiennesa), ekscentryczny portier, zostaje uwikłany w nienaturalnych rozmiarów aferę o kradzież cennego obrazu. Ponadto,próbuje również przejąć rodzinny majątek. Pomaga mu w tym Zero Moustafa (Tony Revolori), młody pracownik hotelowy.

W filmie tym każdy detal dopracowany jest do perfekcji. Niezwykle kolorowa scenografia, efektowne krajobrazy i otoczenie, zapierające dech w piersiach ujęcia, czy wreszcie plejada gwiazd biorących udział w tej superprodukcji (na ekranach pojawiają się w rolach drugoplanowych Edward Norton, Jude Law czy jeden z ulubionych aktorów Andersona- Adrien Brody). Wszystko to powoduje, iż początkowo film zapewnia świetną zabawę i oglada się go z niekłamaną przyjemnością. Jednak, w miarę upływu czasu i postępującej „gmatwaniny” fabuły,coraz bardziej widoczna staje się banalność tego filmu. Wszystkie sztuczki zastosowane przez Andersona i ekipę filmową tracą swój urok. W oczekiwaniu na jakiś kulminacyjny punkt, jakąś dającą do myślenia pointę całości, orientujemy się, że już po wszystkim a naszym oczom ukazują się napisy końcowe.

To film jedynie efektowny i miły dla oka, jednak miłośnicy niemałego talentu Wesa Andersona oraz nieco ambitnijszego kina po projekcji Grand Budapest Hotel poczują dość duże rozczarowanie. Po raz kolejny okazuje się, ze nie zawsze liczne nagrody (film ten zdobył cztery Oscary) decydują o klasie filmowej.

2 thoughts on “Grand Budapest Hotel (2014)”

  1. Według mnie Oscary już dawno przestały o czymkolwiek świadczyć. Statuetki Akademii nierzadko dostają filmy robione pod publiczkę, a produkcje, które naprawdę zasługują muszą się obyć co najwyżej nominacją.
    Miejmy nadzieję, że to chwilowe potknięcie i Wes się wcale nie stacza. Bo szkoda byłoby takiego talentu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *