Gwiezdne wojny

Jestem fanem „Gwiezdnych wojen”. Towarzyszyły mi w zasadzie od wczesnych lat dzieciństwa. Tym bardziej szokujące może być to co mam do powiedzenia o najnowszym epizodzie.

Dziwi mnie, że większości fanów wystarczy, że zobaczą Hana Solo i Chewbaccę, usłyszą muzykę Johna Williamsa i już pieją z zachwytu. I tu pojawia się mój główny zarzut. Można dać Hana Solo i Chewbaccę, Sokoła Millenium, ale jak daje się kopię Luke’a (Rey), której mentorem jest pełniący rolę Obi-Wana Han Solo, który również ginie, kopię Gwiazdy Śmierci, tylko jeszcze większą, która niszczy planetę i którą należy zniszczyć w bliźniaczy sposób co w „Nowej nadziei”, to coś wydaje się nie tak. Wszyscy wiemy, że tą wyliczankę można by długo kontynuować – BB8 na pustynnej planecie, przedwieczny śmiesznie mówiący mentor, odziany na czarno zły w charakterystycznym hełmie kontaktujący się z jeszcze bardziej złym hologramem. Trudno tak naprawdę znaleźć choćby jeden oryginalny element.

2015-12-21-1450735502-4809457-star_wars_the_force_awakens_r2d2_h_2014

W tym aspekcie dużo lepsza była, znienawidzona przez fanów, nowa trylogia, która wnosiła praktycznie same nowe rzeczy i było to dużo bardziej satysfakcjonujące, mimo że parę z nich wydawało się głupie. Mówi się też, że było tam za dużo polityki, a za mało akcji. No to mamy akcję w „Przebudzeniu mocy”. A czym jest tak naprawdę First Order, co to za nowa Republika, co się stało z Lukiem, kim jest Kylo Ren, Snork, Poe Dammeron, Rey. Co się działo pomiędzy epizodem szóstym a siódmym? Zarzut może wydawać się niedorzeczny, ale pomiędzy epizodem trzecim a czwartym wszystko było jasne. A tu? powstaje jakaś nowa organizacja z którą trzeba walczyć. Równie dobrze można było osadzić akcję w innej galaktyce i niewiele by się zmieniło.

darth-vader-helmet-skull-force-awakens

Denerwuje też naiwność fabuły. Oglądamy serię niemożliwych zbiegów okoliczności. Finn chce uciekać gdy Poe jest na pokładzie. Gdy ląduje trafia na Rey i BB8, który ma mapę (która wygląda jak mapa skarbów z filmów o piratach, bo przecież nie wystarczy zaznaczyć punktu na mapie czy podać współrzędnych, trzeba narysować krętą przerywaną linię przez całą galaktykę), kradną Sokoła Millenium, łapie ich Han Solo, który akurat wie gdzie jest baza Ruchu Oporu. Finn pracował na nowej Gwieździe Śmierci i zna dokładne plany. Poe jest najlepszym pilotem w historii galaktyki, więc potrafi ją zniszczyć. Finn potrafi posługiwać się mieczem świetlnym na tyle, że staje do walki z wyszkolonym Jedi, choć od urodzenia był szkolony do czyszczenia toalet. Rey też operuje mieczem świetlnym mając go w dłoniach pierwszy raz, jakby ćwiczyła to latami (a przecież w „Nowej nadziei” Luke nie radził sobie nawet z robotem treningowym). A stary pożółkły mentor, co śmiesznie mówi, dziwnym przypadkiem trzyma w piwnicy miecz świetlny Luke’a Skywalkera.

Christopher-Skinner_star_wars_force_awakens

Tempo tego filmu jest bardzo szybkie i to również mu szkodzi, być może reżyser pomyślał, że jak zarzuci widza serią wydarzeń, to ten się nie zorientuje, że nie mają one żadnych podstaw, nie są w jakikolwiek sposób zapowiadane.

Twórcy tego filmu, mówiąc krótko, poszli na łatwiznę. Nie zaryzykowali, najprawdopodobniej obawiając się, że wprowadzenie czegokolwiek nowego do sagi może być źle odebrane przez zagorzałych fanów, dlatego ten film to po prostu kopia „Nowej nadziei”. Pozostaje mieć nadzieję, że następny epizod będzie lepszy, a twórcy nie postanowią pokazać nam nowego „Imperium kontratakuje”, czy może raczej „Najwyższy porządek kontratakuje”

2 thoughts on “Gwiezdne wojny”

  1. Moim zdaniem fakt, że zrobili film „retro”, tj, odgrzali kotlet z „Imperium Kontratakuje” czy z „Nowej Nadziei” był najbezpieczniejszym i najbardziej odpowiednim rozwiązaniem, jak na kontynuację serii kręconej pierdyriald lat temu i która zapisała się w naszych sercach tak a nie inaczej. Podejrzewam, że gdyby Disney był za bardzo innowacyjny to lament ludzi, którzy obrzuciliby ten film błotem za zepsucie klimatu, mitologi, ogólnej koncepcji, byłby dużo większy, a rozwiązania, które byłby zupełnie nowe po prostu zepsułby niezapomniany klimat sagi. Klasycznymi rozwiązaniami twórcy przedstawili jak wygląda obecna sytuacja w galaktyce, uważam, że zrobili to w bardzo odpowiedni sposób. Następne części mogą być już pełne innych rozwiązań i pozostaje tylko czekać co takiego nowi scenarzyści przygotują.

  2. Zgadzam się z „Tajemniczy Gab”. Taki film był oczekiwany przez ludzi i wydaję mi się, że samo pojawienie się Hana Solo i Chewbacci nie sprawiłoby, że ludzie zaczęli by mówić, że klimat wrócił i tak dalej. Film jest dobrze zrobiony, nie wnosi zbyt wiele nowości, ale poznajemy nowych bohaterów, których – o dziwo – bardzo polubiłem (i chyba nie tylko ja). Te zbiegi okoliczności i tym podobne sprawiają wrażenie jakby były takim lekkim wstępem do nowych filmów, które zaskoczą. Na przykład postać Kylo Rena wydaje się póki co tak słaba, że duet Rey-Luke powinien roznieść w pył ten cały Nowy Porządek. Ale nowy Imperator pewnie planuje coś, czego się nie spodziewamy. Skywalkerowi może też nie chodziło tylko o to, że uczeń go zdradził, może miał inne powody wycofania się.
    Mam nadzieję, że dwie następne części zaskoczą. Też wątpię trochę, czy tych nowinek będzie aż tak dużo. Pewnie będą to chcieli zbilansować – a zostały tylko dwa filmy… będzie dobrze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *