Historia Marie

Najnowszy film Jean-Pierre’a Améris to prosta historia. Ciekawa, trochę ckliwa. Zwykle oczekiwanym kontrapunktem dla takiej prostoty jest możliwość odniesienia sytuacji filmowej do jakichś prawd uniwersalnych. Czy to się sprawdza w przypadku „Historii Marie”?

Do francuskiego klasztoru zajmującego się głuchoniemymi dziewczynkami pod koniec dziewiętnastego wieku ojciec przywozi Marie Heurtin. Marie została przez los potraktowana znacznie surowiej – jest również niewidoma. Naturalnie rodzice nie byli w stanie komunikować się z dziewczynką, przez co w zachowaniu przypominała raczej dzikie zwierzę niż człowieka – nie pozwalała się dotknąć, a gdy w pobliżu wyczujuła drzewo, natychmiast się na nie wspinała. Choć spotyka się to z niechęcią matki przełożonej siostra Margueritte podejmuje się próby nauczenia Marie języka migowego…

… co się udaje, mam nadzieję że nikogo nie zaskoczyłem. Zresztą film jest oparty na faktach, a sama dziewczynka jest postacią historyczną, w co można uwierzyć. Jednakże fakty na których film jest oparty wydają się tak nieistotne, że dziwi iż w ogóle zostały odnotowane.

hm

Sama historia natomiast, sprawia wrażenie skrojonej ku pokrzepieniu serc, miejscami sprawia wrażenie trochę sztucznej, wręcz tandetnej. Można zauważyć dziwaczny stosunek reżysera do czasu, okres ośmiu miesięcy w filmie trwa kilka minut, po czym następuje sekwencja odtwarzania pojedynczego dnia praktycznie w czasie rzeczywistym. Naturalnie nie postuluję o zachowanie skali na osi czasu, niemniej jednak sugerowałbym usilniejsze do niej dążenie.

Bardzo dobre wrażenie robi obraz związku emocjonalnego pomiędzy Margueritte a Marie. Obraz pełny, złożony i nad wyraz ciekawy. Zażyłość pomiędzy bohaterkami rozwija się niezależnie od postępów czynionych przez dziewczynkę, ale to tak naprawdę przeobrażenia zakonnicy są tu ciekawe. Wychodząc od entuzjazmu i ciekawości w związku z poznaniem niesamowitej, interesującej  osoby, jaką niewątpliwie jest Marie, poprzez rezygnację z powodu braku efektów mimo uporczywych prób, aż po radość w przypadku postępów dziewczynki. Ciekawe jest w końcu poczucie misji, której podporządkowała swoje życie siostra zakonna i szczęście jakie tak karkołomne zadanie może przynieść.

„Historia Marie” ma charakter moralizatorski, wysuwając naprzód maksymy o miłości każdego niezależnie od jego ułomności. Ja jednak przewrotnie zaproponuję rozważania o celach w życiu i szczęściu jakie może dawać ich realizacja, do czego również w wyraźny sposób skłania film Améris.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *