Idol

Mieliście kiedyś idola? Lidera znanego zepsołu, piłkarza, a może hollywoodzkiego aktora. Ja mam, a to jego zdjęcie. Nazywa się Ercan Kesal i jest tureckim aktorem. Mógłbym zacytować fakty z jego strony na wikipedii, ale niestety nie poznałem jeszcze tureckiego. Co prawda nie jest dla mnie idolem w klasycznym rozumieniu tego słowa, ale gdyby ktoś zapytał mnie o ulubionego aktora bez wahania wymieniłbym jego. Dlaczego?

Po pierwsze przeciwstawiam się czczeniu aktorów jako takich, o czym pisałem już w poprzednim tekście. Można oczywiście doceniać rolę jaką dany aktor zagrał w konkretnym filmie, ale z własnego doświadczenia zauważyłem, że bardziej podobają mi się filmy w których znani aktorzy nie występują. W kinie amerykańskim znany aktor to bożek. W opozycji do tego można podawać nazwisko kompletnie nikomu nieznane- np. naszego dzisiejszego bohatera.

Po drugie Ercan Kesal to dla mnie symbol nowego kina tureckiego, które jest aktualnie moim ulubionym nurtem nowoczesnej kinematografii. Wszystko zaczęło się od 19 Forum Kina Europejskiego w Łodzi, gdzie sekcja o tureckiej nowej fali była jednym z ważniejszych punktów programu. Bez większych emocji wybraliśmy się z Weroniką na „Pył czasu” Aliego Aydina. Film wykazywał wszystkie cechy charakterystyczne kina tureckiego. Był intymny, toczył się w żółwim tempie, w rytmie popijanych przez bohaterów herbatek w charakterystycznych szklankach. Historia w nim opowiadana dotyczyła spraw pozornie błahych, a tak naprawdę osobistych dramatów bohaterów. Ercan grał w nim główną rolę. Następnie obejrzeliśmy „Nie jestem nim”  Tayfuna Pirselimoglu. Główna rola- Ercan Kesal. „Złocisz mrok ponury” Onura Ünlü- Ercan. Tym sposobem większość filmów z Azji Mniejszej tam obejrzanych pokazywało mojego ulubieńca.

Był to trochę zbieg okoliczności- procent filmów z jego udziałem w całej Turcji jest dużo niższy (choć grał również u Ceylana-„Trzy małpy”, „Pewnego razu w Anatolii”, „Uzak”), ale symbolem pozostał i wywołuje we mnie wyłącznie ciepłe wspomnienia.

A kino tureckie stało się dla mnie odkryciem zeszłego sezonu. Najpierw Cinergia po której byłem zachwycony świeżością tej kinematografii.Program był przy tym bardzo różnorodny i w zasadzie nie pokazywał filmów typowych dla ogólnego trendu. Potem zacząłem odkrywać Nuri Bilge Ceylana, z jego niepowtarzalnym stylem, długimi osadzonymi na tureckiej wsi epopejami, zawsze rozrywającymi się od moralnych dylematów i sporów światopoglądowych, zabierających głos w sprawie problemów społecznych dręczących współczesną Turcję. A latem prezent zrobiła mi Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu, która w sekcji Kino znad Bosforu prezentowała… właśnie kino znad Bosforu (polecam recenzję „Za wzgórzem” Alpera). Ta sekcja uświadomiła mi przy tym, że to tylko nowe trendy w kinie tureckim są ciekawe pokazem filmu „Statki z łupin arbuza”.

Podsumowując: Ercan to największy z tureckich aktorów, bo jedyny znany mi z nazwiska. Natomiast wiele jest do powiedzenia o tureckiej kinematografii i mam nadzieję napisać jeszcze parę tekstów na ten temat.

1 thought on “Idol”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *