Lanie wody

Pisaliśmy o „Białym bogu” Kornela Mundruczo i tekst spotkał się z pewnym odzewem. Tym razem udało mi się obejrzeć „Deltę”- wcześniejszy film tego reżysera. Czy jest równie dobry?
Nie. Do pewnej miejscowości nad rzeką przychodzi bezimienny maruda o nordyckim typie urody. Chce się widzieć z matką. Przy okazji poznaje siostrę i postanawia zbudować dom na środku rzeki. Siostra do niego dołącza. Zakochują się w sobie. I to nie jest tak, że zdradzam fabułę- to w zasadzie wiadomo od początku, choć zaczynają rozmawiać po godzinie filmu (który trwa 90 minut). Ale jak to? Brat z siostrą? No tak, ale wśród lokalnej społeczności budzi to podobne zdziwienie.Delta001web
No i tyle. Próżno doszukiwać się czegoś więcej. Woda płynie. A skąd w ogóle ten tytuł? Delta chyba rzeczna, bo rzeka gra główną rolę. Tylko że Węgry nie mają dostępu do morza. Może więc akcja filmu dzieje się w innym kraju…
Nie lubię krótkich filmów. Zawsze czegoś w nich brakuje. W tym brakuje jakiejkolwiek charakterystyki bohaterów. Historia jest jakby zawieszona w powietrzu, nierealna. I taki zabieg byłby zrozumiały gdyby miała ona przekazywać jakieś uniwersalne prawdy. A tu tylko blondwłosy Bob Budowniczy buduje dom z bali.
W ogóle to rzeczony dom był chyba zbudowany na potrzeby filmu, bo ze szczegółami obserwujemy sposób jego powstawania. Godne podziwu przedsięwzięcie.
Zapewne oczywiste jest, że przemawia przeze mnie irytacja, za co przepraszam. Ale po prostu podobnych „Delcie” filmów powstało mnóstwo i jeszcze wiele powstanie. I niektóre z nich są dobre, a niektóre, tak jak „Delta”, wydają się być bezsensowne. Może nie rozumiem. Pewnie nie potrafiłem utożsamić się z bohaterami, czy choćby zainteresować się ich historią. Ciekawym polecam się zapoznać i zapraszam do dyskusji.
Film jest, z tego co rozumiem, legalnie dostępny na YouTube.

7 thoughts on “Lanie wody”

  1. wg mnie nie tylko dom był drewniany. zarówno postacie pana Boba Budowniczego, siostry, innych, jak i same dialogi były jakby z drewna. wszystko było drewniane. jedyny dobry moment w tym filmie to scena gwałtu i może jeszcze na końcu podwójne przełamanie znanej wszystkim kliszy, że [UWAGA, SPOJLER ALERT] główny bohater nigdy nie ginie.
    albo węgierskie filmy nie są dla mnie, albo pan Kornel źle tworzy. nadal nie rozumiem w czym Bóg był wg Was lepszy od tego (było nie było, ale też) ścierwa?
    delta wyszła ujemna, ups…

  2. Przede wszystkim metafory nie były banalne. Sprytnie przeniesiony ciężar na nieludzkich bohaterów, a jednak zapleciony w tym dramat ludzki. Coś się w nim w ogóle działo. Pieski słodkie. A w ostatnim komentarzu pod białym bogiem (upierałbym się jednak na pisownie małą literą) mnie po prostu podpuszczałaś, czy zmieniłaś zdanie na temat delty?

    1. podpuszczałam 🙂 straszne to filmidło. polecałam, bo dawno tak kiepskiego filmu nie widziałam, co dostał jakąś tam nagrodę (chyba dali ją z żartu) i się zastanawiałam co Wy, jako znawcy, będziecie o tym sądzić. nie zawiodłam się. ale wg mnie jest o jedną gwiazdkę lepszy niż bóg, ale to tylko z czystej niechęci do psów. i nie bójmy się słów, chyba jednak nie zrozumiałam boga, tam oprócz psów nie ma nic ciekawego! nadal jestem i pozostanę na ‚nie’. a w delcie też się przecież coś dzieje – rzeka płynie, dom się buduje… 3/10

      1. o! i tu się zgadzam. widocznie faktycznie nie zrozumiałaś Białego boga (ja bym tak to pisał), jeżeli uważasz że był tylko o pieskach. to tak jakby powiedzieć ze Folwark Zwierzęcy był o zwierzątkach. Niby prawda. Ale to znaczy ze warstwę metaforyczną, w najlepszym wypadku, po prostu zignorowałaś, gdyż niechęć do psów Twoje zdolności percepcyjne zachwiała

        1. po pierwsze ustalmy coś. Folwark był ciekawy. postacie i akcja były tam tak zarysowane, że dało się je zrozumieć, wyłapać. o bogu tego samego powiedzieć nie można.
          po drugie, jako reprezentant raczej mainstreamu filmowego aniżeli niszy, mogę się śmiało wypowiedzieć, że bóg jest mało przystępny. w zasadzie brak w nim fabuły. poszatkowane wątki miejscami w ogóle nie mają sensu. aktorzy niemrawi, już nawet psy grały lepiej niż ludzie. w zasadzie nie aż tak daleko im od tych drewniaków z delty. z żadną z postaci nie można się chociaż częściowo utożsamić (a przynajmniej ja miałam ten problem). że niby co? człowiek jako władza (bo przecież nie ‘bóg’) decyduje o losie psów, a psy to my wszyscy, którzy musimy się temu podporządkować, ewentualnie zrobić rebelię? nie, sorry, nie kupuję tego. trochę zalatuje Dystryktem 9, który też nie był aż tak dobry. wyprowadźcie mnie z błędu jeśli się mylę.

      1. z kotem, rzecz jasna. robi co chce, pojawia się i znika kiedy mu pasuje, zgadza się ze wszystkim a jednocześnie z niczym się nie zgadza. ignorant pełną gębą. zdecydowanie jak ja. a Ty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *