Lee Chang-Dong

Lee Chang-Dong, czy w zasadzie w układzie europejskim Chang-Dong Lee to reżyser koreański, w ostatnich czasach goszczący na festiwalach, autor zaledwie pięciu filmów. Pomimo tak niewielkiego dorobku, zachwyca widzów, w tym mnie.

Lee, urodzony w Daegu wychował się w rodzinie o zdeklarowanych lewicowych poglądach – jego ojciec był działaczem partii robotniczej, choć sam nigdy nie pracował. Wykształciło to w Lee głęboką niechęć do ojca i szczególne uwielbienie matki, co ma odbicie w wizji kobiet jaką ukazuje w swoich filmach. Nie jest jednym z tych artystów, którzy bronią się przed wypowiadaniem na tematy polityczne, można to zauważyć zarówno w jego drugim dziele – „Miętowym cukierku”, świadczy o tym także fakt, że przez krótki czas pełnił funkcję Ministra Kultury Korei. Lee nie ma wykształcenia stricte filmowego, choć praktycznie od zawsze zajmuje się opowiadaniem historii – był pisarzem. Krąży anegdota, iż ostatecznie zarzucił to zajęcie, gdyż zniszczeniu uległ komputer, na którym przechowywał już gotową powieść. Szlify zdobywał na planie u innego koreańskiego twórcy – Parka Kwang-Su, dla którego napisał dwa scenariusze. Ostatecznie do tworzenia filmów miała go przekonać podróż z wyżej wspomnianym reżyserem na festiwal filmowy w Europie, gdzie uświadomił sobie prostotę przekazu, którą można osiągnąć poprzez kino, imponowała mu również łatwość z jaką filmy są publikowane, a z czym miał problemy przy swoich powieściach.

A jakie jest kino Lee? Można powiedzieć, że przeszło (krótką) ewolucję, w 3 ostatnich filmach osiągając stabilny, bardzo wysoki poziom. Ale pierwsze dwa filmy – „Zielona rybka” i „Miętowy cukierek” również nie mają się czego wstydzić.

lee2
„Zielona rybka”

„Zielona rybka” to próba przeniesienia filmu gangsterskiego na grunt koreański. Lee pod lupę wziął koreańską mafię – Kkangpae. Film jest w stylu „nowoczesnego noir”, pełny schematów znanych z filmów zachodnich – główny bohater do mafii trafia kompletnie przypadkiem, szef jest groźnym lecz przyciągająco interesującym typem, z piękną dziewczyną, która oczywiście zakochuje się w głównym bohaterze. Współpracuje z organizacją przestępczą, bo chce ocalić rodzinny biznes. W każdym razie fabularnie nic specjalnego, ale Lee sprytnie wplata w historię tematy społeczne i trudności moralne z jakimi muszą się zmagać bohaterowie, pokazuje mechanizm przywiązywania się do organizacji, akceptowania i przyswajania jej zachowań jakkolwiek błędne i niewłaściwe by nie były. Można powiedzieć, że Lee swoim debiutem testował na ile publiczność i krytycy zaakceptują trudny temat i w jakim stopniu może odejść od kina rozrywkowego. Najwyraźniej uznał, że ma spory zapas.

Peppermint_candy_journal_evasion
„Miętowy cukierek”

„Miętowy cukierek” to historia innego kalibru. Reżyser chciał pokazać najnowszą historię Korei z perspektywy jednego człowieka, który akurat znajdował się w kluczowych momentach w centrum wydarzeń – gdy strzelano do studentów to główny bohater został powołany do wojska, gdy policja podejmowała nielegalne działania to główny bohater pracował w policji. Wszystko podszyte jest głębokimi emocjami, szczególnie podkreślanymi przez skomplikowaną relację bohaterów. Film jest zrealizowany w ciekawy sposób – w pierwszych scenach oglądamy próbę samobójczą, a reszta obrazu to retrospekcja sukcesywnie cofająca się w czasie do kluczowych wydarzeń. Zachowana jest odwrotna kolejność chronologiczna – godna zainteresowania metodyczność. Warto zauważyć również śmiałość z jaką reżyser rozlicza się z wciąż wtedy świeżymi wydarzeniami w kraju, podkreślając, że tragiczne zdarzenia nie były powodowane tylko ludzkim złem, ale były efektami stresu i pochopnych decyzji, a system władzy pochłaniał również młodych, naiwnych ludzi, którzy w sferze rządowej pracowali przypadkiem.

lee1
„Oaza”

„Oazą” Lee Chang-Dong zdobył uznanie światowej publiczności – zrobił furorę na festiwalu w Wenecji. Z początkiem filmu główny bohater – Hong Jong-Du wychodzi z więzienia i od razu pakuje się w kłopoty, po kilku minutach orientujemy się, że jest niepełnosprawny intelektualnie. Wszystko co robi jest pochopne, jakby nie był w stanie przewidzieć żadnych konsekwencji. Do więzienia trafił na skutek spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i jedną z pierwszych rzeczy, którą postanawia zrobić po odzyskaniu wolności jest odwiedzenie dzieci ofiary – mężczyzny w średnim wieku i jego siostry. Han Gong-Ju choruje na porażenie mózgowe – nie potrafi się samodzielnie poruszać, potrafi wypowiedzieć jedynie kilka słów, a i wtedy jest ledwo zrozumiała. Gdy Hong Jong-du nachodzi ją w jej mieszkaniu, nie ma złych zamiarów, zostawia jej nawet telefon do siebie, jednak gdy zbliża się do dziewczyny nie może się opanować i próbuje ją zgwałcić. Gong-Ju z przerażenia mdleje, a chłopak panikuje i ucieka. Dziewczyna jednak po paru dniach do niego dzwoni.

„Oaza” przez ten przerysowany przykład bardzo dobrze ukazuje emocje i relacje łączące ludzi. Mówi o potrzebie bycia kochanym i akceptowanym przez drugiego człowieka, potrzebie, która nie zanika wraz z niepełnosprawnością. Gong-ju chce się zadawać z Jong-du, bo jako jedyny okazał jej zainteresowanie – jej brat potrzebuje jej tylko po to, aby otrzymać zasiłek, a gdy akurat nie ma wizyty opieki społecznej to zamyka ją w mieszkaniu samą, płacąc sąsiadom za opiekę. Oni nie przykładają do obowiązków dużej wagi, praktycznie wpadając do kobiety tylko na kilka minut dziennie, bez konsekwencji bo przecież jest praktycznie niemową. Również Jong-du jest ofiarą – nie potrafi kontrolować swoich odruchów, co oczywiście nie stanowi o braku winy w przypadku popełniania przestępstw, jak się jednak okazuje rodzina wykorzystuje jego naiwność i obarcza go winami za czyny których się nie dopuścił.

Trzeci film Lee to w końcu piękna historia miłosna, ukazująca zarówno rodzące się uczucie, to jak się rozwijało, ale również tragiczny finał. I mimo, że jest to historia ze wszech miar dziwaczna – dwoje niepełnosprawnych ludzi, niezdolnych do życia w społeczeństwie, nie będących w stanie ze sobą rozmawiać, to pozostaje rozczulająca i budzi pozytywne emocje. Reżyser przy tym pokazuje,że wystarczy odrobina zainteresowania okazana innej osobie, której tego zainteresowania brakuje, by wywołać w niej bardzo silne przywiązanie. Próba gwałtu, która, trochę paradoksalnie, połączyła bohaterów była przy tym wydarzeniem jakby oczyszczającym. W sprawcy wywołała poczucie winy i chęć opieki nad ofiarą, a w ofierze była pewnego rodzaju gratyfikacją, uznaniem jej człowieczeństwa poprzez postawienie jej w roli obiektu seksualnego.

„Oaza” to również krytyka koreańskiego społeczeństwa i bezduszności systemu opieki społecznej, czy sądownictwa. Opiece społecznej zarzuca opieszałość w wykonywaniu obowiązków i co gorsze brak możliwości zapewnienia bezpośredniej opieki, przerzucając odpowiedzialność na rodziny, co nie zawsze daje pożądany efekt. Systemowi karnemu zarzuca przekupność, która w Korei jest w zasadzie akceptowana – nawet najcięższe zbrodnie mogą być zapomniane o ile ma się wystarczającą ilość pieniędzy i uda się doprowadzić do ugody. Ten sam wątek poruszany jest zresztą w „Poezji”

„Oaza” to film z rodzaju tych, o których bardzo trudno zapomnieć. Głównie za sprawą doskonałej historii, w której zadbano o najdrobniejsze szczegóły i która wywołuje ogromne emocje. Stało się to zresztą jakby znakiem firmowym Lee i można powiedzieć że film był momentem przełomowym dla artysty. Wydaje się, że zakończył fazę eksperymentów i odnalazł własny, unikalny styl, którego trzymał się w kolejnych dziełach.

lee5
„Sekretne światło”

Czwartym filmem Lee Chang-Donga jest „Sekretne światło”. Lee Shin-Ae po śmierci męża postanawia przeprowadzić się wraz z synem z Seulu do małego miasteczka Miryang (co oznacza właśnie sekretne światło). Jako była pianistka zarabia w roli nauczycielki gry na pianinie. Po miasteczku szybko rozchodzą się (nieprawdziwe) plotki o rzekomym majątku Shin-Ae, w skutek czego dochodzi do porwania jej syna. Jako że kobieta faktycznie nie ma pieniędzy, jej syn zostaje zabity. Oczywiście Shin-Ae wpada w uzasadnioną rozpacz, a pocieszenie odnajduje w chrześcijaństwie. Gorliwie się modląc, w końcu zdobywa się na wybaczenie zabójcy syna, co więcej postanawia poinformować o tym sprawcę. Podczas rozmowy okazuje się że zabójca również się nawrócił i prosił Boga o wybaczenie. W efekcie kobieta czuje się zdradzona przez Boga i religię, która mimo najwyższego poświęcenia które podjęła nie zapewniła jej ulgi czy pocieszenia.

„Sekretne światło” nie jest filmem antyreligijnym, ale sprawnie analizuje mechanizm przyjmowania religii i wykorzystywania jej do własnych celów. Shin-Ae skuszona obietnicą ukojenia, stawia wymagania wobec chrześcijaństwa, których ono nie potrafi spełnić. Wybaczając zabójcy chciała poczuć się lepsza, na wyższym poziomie moralnym. Interpretacja nie jest zresztą do końca zła – w końcu religia powinna pełnić również takie funkcje. Widać jednak, że zmiany jakich dokonała w sobie Shin-Ae są pozorne i płytkie – przecież gdyby naprawdę wybaczyła to nie miałaby problemu z brakiem poczucia winy zabójcy. Bohaterka nie jest za to piętnowana, choć pewnie przez chrześcijańskich fundamentalistów powinna być, w końcu w bestialski sposób, bez żadnego powodu zabito jej syna, czy naprawdę więc powinna dążyć do przebaczenia, a jeśli tak, to czy można ją winić, że nie zdołała tego uczynić.

Przy tym filmie warto również zwrócić uwagę na ukazanie przemocy u Lee. Jest jej dużo, ale nie jest w ogóle prezentowana na ekranie. Tragiczne wydarzenia pojawiają się w rozmowach bohaterów, widzimy działania do nich prowadzące, widzimy pośrednie skutki, ale nie widzimy samego aktu przemocy. To nawet wzmaga okrucieństwo tych zdarzeń, właśnie zwracając uwagę na reakcje bliskich. W końcu to nie sam akt zabójstwa jest zły (zabija się przecież również zwierzęta) ale fakt zakończenia życia ofiary i spustoszenie jakie takie działanie wywołuje w jej otoczeniu. To kwestia raczej filozoficzna – czy fizyczny przejaw działania odpowiada samemu działaniu? Lee udowadnia, że jest możliwe rozdzielenie tych dwóch składników, bez straty na sile przekazu.

tumblr_ns7xx2lXsH1qz73n3o1_1280
„Poezja”

Ten sam mechanizm zresztą reżyser zastosował w „Poezji”, która dla mnie jest najbliższym doskonałości dziełem Lee (a jest naprawdę blisko). Główną bohaterką jest Yang Mi-ja, starsza kobieta na co dzień opiekująca się wnukiem i dorabiająca sobie opieką nad chorym mężczyzną. Z wnukiem nie ma zbyt dobrego kontaktu, mimo ciągłych prób poprawy relacji z jej strony chłopak tylko ogląda telewizję i siedzi w swoim pokoju. Pewnego dnia dzwoni do niej ojciec jednego z kolegów wnuka z prośbą o spotkanie. Na miejscu okazuje się że grupa rodziców chce osiągnąć ugodę z matką dziewczynki, która popełniła samobójstwo po zbiorowym gwałcie dokonanym przez chłopców. Mi-Ja, co zrozumiałe, jest w szoku. Musi zmierzyć się z wieloma problemami – musi zdobyć pieniądze, które pozwolą na osiągnięcie ugody, ale przede wszystkim obwinia się o złe wychowanie nastolatka, co pogłębia wciąż ją pouczająca matka chłopca. Największym problemem pozostaje jednak zrozumienie i choćby częściowa akceptacja zdarzenia z którym przyszło jej się mierzyć. Kobieta, z potrzeby serca, zaczyna uczęszczać na zajęcia poezji.

„Poezja” to film bardzo uduchowiony. Jest oparty na motywie konfrontacji sfery sacrum i profanum, poezji i w tym wypadku wyjątkowo przygnębiającej i niewłaściwej rzeczywistości. A w środku tego wszystkiego jest umieszczona niewinna, po prostu dobra staruszka. W beztroski sposób przez matkę chłopca zostaje na nią zrzucona odpowiedzialność, z którą kobieta nie może sobie poradzić. Próbuje z całych sił zebrać pieniądze, choć nie powinna tego robić. Nie informuje o tym córki, częściowo z powodu urażonej dumy, częściowo z powodu głębokiego wstrząsu, który z pewnością ją dotknął.

Piąty obraz Lee to również piękny film pokazujący widzowi niezwykłą siłę sztuki na przykładzie poezji i to w jaki sposób nawet najbardziej żałosne życie może poprawić uwrażliwienie na piękno zwykłych rzeczy. Pokazuje również dużo ważniejszą funkcję poezji, która w tym kontekście okazuje się kluczowa – sztuka pozwala zastanowić się na jakich zasadach działa świat, co w tym świecie jest ważne. Ten aspekt jest podkreślany przez wrzucenie Mi-Ja do otoczenia, które sprawia, że to w czym uczestniczy nie wydaje się realne, mimo że co i rusz o tym przypomina.

Film opowiada również o problemach wychowawczych, jakich zwykle doświadcza się z dziećmi w wieku dojrzewania. Potęguje to różnica pokoleń i kompletne niezrozumienie chłopca, który nie chce dzielić się z problemami ze starszą kobietą. „Poezja” operuje również na płaszczyźnie czysto moralnej. W końcu co myśleć o rodzicach chcących przekupić matkę dziewczynki, która popełniła samobójstwo na skutek tak nieludzkiego czynu. Z drugiej strony to naturalne że chcą bronić swoich dzieci.

Ostatnie dzieło Lee to obraz łączący sprzeczności, ale w bardzo gładki, udany sposób. Film ogląda się z przyjemnością, doceniając kunszt z jakim została napisana ta historia. Zresztą doceniło to również jury festiwalu w Cannes przyznając Lee Złotą Palmę za scenariusz.

I chyba to właśnie scenariusze są tym co podnosi filmy Koreańczyka na tak wysoki poziom. Samo streszczenie filmów dostarcza emocji i pozostawia czytelnika, jak sądzę, w głębokiej konsternacji. Trudno się zresztą dziwić, w końcu Lee przed spróbowaniem sił w sztuce filmowej był wziętym pisarzem. Ale to w kinie te historie ożywają, dopełnione przez bardzo dobre wizualia i dobrą pracę aktorów (która również została doceniona – Moon So-Ri za rolę w „Oazie” dostała nagrodę na festiwalu w Wenecji). Lee dostarcza również mnóstwo symbolizmu poprzez ekran, co byłoby trudno osiągalne słowem pisanym.

Niestety, od premiery „Poezji” minęło już 6 lat i nie ma wieści na temat dalszych planów reżysera. Pozostaje mieć nadzieję że to nie koniec.

Szczerze polecam zapoznanie się z twórczością Lee, to gwarancja niepowtarzalnych wrażeń i silnych emocji. A najlepiej chyba zacząć od „Poezji”, filmu najczystszego w przekazie i zwyczajnie pięknego w swojej wymowie. Ostatnia scena filmu to już prawdziwa uczta pozostawiająca widza w głębokiej melancholii i zadumie na długie godziny po napisach końcowych.

Część biograficzna zainspirowana tekstem Jacka Ziemka zamieszczonym w katalogu 16. Letniej Akademii Filmowej. Zdjęcie reżysera pobrane ze strony asiapacificscreenacademy.com.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *