Love

O najnowszym filmie Gaspara Noé głośno było głównie z powodu nieimitowanych scen miłości fizycznej. Takie rzeczywiście były, ba, było ich nawet dużo, ale czy można w tym obrazie znaleźć coś więcej?

Murphy to młody Amerykanin mieszkający w Paryżu. Wychowuje wraz z partnerką syna i nie jest z tego powodu zadowolony. Poznajemy go w momencie gdy odbiera telefon od matki swojej byłej dziewczyny – Elektry. Skłania go to do przemyśleń o płomiennym romansie, co oglądamy przez resztę filmu w ramach retrospekcji.

Historia niby prosta, ale przejmująca, a narracja prowadzona jest w mistrzowski sposób. Retrospekcja, choć praktycznie niepodzielona powrotami do teraźniejszości nie zachowuje porządku chronologicznego. Relacja głównego bohatera ma tutaj jakby postać zwoju, z czasem znajdujemy się coraz bliżej jego środka, docierając do fundamentów naprawdę głębokiego uczucia łączącego głównych bohaterów. Napotykamy też stale nawracające motywy. Brzmi dosyć zawile, ale to raczej mankamenty mojego opisu – ogląda się to dobrze, wątku się nie gubi.

love3

Dużą zasługę w dobrym odbiorze tego filmu ma postać głównego bohatera. Nietrudno się z nim identyfikować. Murphy jest człowiekiem idei, choć sam nie za bardzo wie jakiej. Jest zbuntowany, romantyczny, bardzo młody. Dialogi w filmie prowadzone są po angielsku, ale tylko Murphy zachowuje czystą wymowę. Powoduje to jakby uczucie przebywania razem z bohaterem w obcym świecie.

A same sceny erotyczne… rzeczywiście są naturalistyczne. I rozumiem, że może to kogoś oburzać, ale szczerze mówiąc pasowały do „Love” idealnie. Z początku jesteśmy nimi bombardowani i może się to wydawać męczące. I choć później intensywność nie spada, można dostrzec desperację i impulsywność działań bohaterów prowadzących do samych aktów, co usprawiedliwia tak częste ich występowanie.

love2

I muszę powiedzieć, że w kontekście czysto audiowizualnym film wypada wybitnie. Wspomniane sceny, mogłyby spokojnie być zaklasyfikowane jako pornograficzne, ale są zrobione z klasą. Muzyka również zasługuje na dużą pochwałę. Rzadko zdarza się żeby muzyka gitarowa, zahaczająca o rock dobrze wypadała w filmie, ale w tym przypadku dookreśla charakter głównego bohatera, czyli młodego, porywczego Amerykanina, mającego sentyment do amerykańskiej klasyki kina.

Podsumowując, „Love” to przede wszystkim film o niezwykłej historii miłosnej, zrealizowany w doskonały sposób. Erotyka, którą film tak naprawdę zasłynął, to nieodłączna jego część, bez której opowieść straciłaby wymiar realności, głębię emocji i zachowań. Na pewno nie została „doklejona” do filmu w celu zszokowania widza, co wielu mogłoby zarzucać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *