„Made in Hong Kong” – Dekadentyzm i miasto

Kinematografia Hong Kongu była bardzo jasnym punktem ostatniego Festiwalu Pięć Smaków, co mogliście już wywnioskować z mojego podcastowego podsumowania (link). Potwierdza to również „Made in Hong Kong” Fruit Chana, którego wersja odrestaurowana miała swoją premierę na festiwalu… a w tym przypadku było przy tym trochę pracy – film został nakręcony na zebranych z różnych planów filmowych kawałkach taśmy, a nie na jednej czy kilku rolkach jak to się dzieje zwykle. Awangardowe podejście miało więc w końcu wpływ na przemysł filmowy – przynajmniej na jego przedstawicieli obsługujących skaner. Taśma taśmą, ale co właściwie się na niej znalazło?

Moon, uroczy młodzieniec, zajmuje się ściąganiem długów. Przechadza się po mieście i wywiera presję na ludziach dłużnych jego szefowi. Jedną z takich osób jest matka Ping – dziewczyny, w której Moon się zakochuje. Bohater ma kumpla Sylvestra, który, choć niepełnosprawny umysłowo, pomaga mu w interesach. Pewnego dnia znajdują list samobójczy młodej uczennicy, okazuje się, że Ping potrzebuje przeszczepu nerki, a na dodatek sam Moon wplątuje się w porachunki mafijne.

Fabuła pozornie dość skomplikowana, ale film ma właściwie prostą konstrukcję. W centrum wydarzeń jest zawsze główny bohater a wydarzenia zachowują chronologię. To jakby reportaż z życia młodocianego mieszkańca Hong Kongu przez kilka-, kilkanaście następujących po sobie dni. Na szczęście autor zadbał o odpowiednie atrakcje, przez co ani Moon, ani widz nie mogą się nudzić… zresztą chłopak przyznaje to osobiście – jest tu również narratorem.

Wydarzenia filmu, wraz z samą postacią tworzą bardzo silne wrażenie wędrówki, poszukiwania. Moon szuka dla siebie miejsca w świecie w którym funkcjonuje, szuka wolności, ale też miłości. To klasyczna opowieść o byciu młodym i młodzieńczym buncie, ale z większą niż klasycznie dawką refleksji i melancholii. Poza tym, co może najważniejsze, Moon szuka szczęścia – co on, skądinąd całkiem słusznie, pojmuje jako… spełnienie i życie w zgodzie ze swoją moralnością, czy może po prostu poczuciem słuszności czegoś. Oczywiście przy tym nie analizując przyczyn swoich przekonań. Tym samym dostajemy bardzo konkretne wskazanie istoty wartości w życiu, co samo w sobie jest rzadko spotykane.

„Made in Hong Kong” to również film o charakterze mocno dekadenckim. Moon zdaje sobie sprawę (może ze zmienną intensywnością), że jego czyny w ogólności nie dążą do żadnego celu. To czy on sam postąpi słusznie, nie zmieni niczego w jego świecie. Nie pełni żadnej funkcji społecznie potrzebnej, opuszcza go matka, jego dziewczyna – Ping nie może znaleźć ratunku, nawiedza go w wizjach samobójczyni – też opuszczona i samotna. Moon ma poczucie, że może robić to co chce, wybiera jednak walkę o swoje szczęście, z wewnętrznej potrzeby zrobienia czegoś znaczącego, choćby tylko z jego perspektywy. Związane z tym emocje dominują w tej sferze film wraz z poczuciem zrezygnowania głównego bohatera, gdy walka zdaje się być przegrywana. To właśnie te emocje zostają w widzu najdłużej.

Długo zostaje też jednak przed oczami świetna warstwa wizualna filmu – Hong Kong to miasto znane ze swojej industrialnej, uderzającej często w geometryczną abstrakcję urody. W dziele Fruit Chana również to specyficzne piękno można dostrzec – dominują klatki schodowe, korytarze, dachy. Na długo z pewnością zapamiętam również ujęcia z cmentarza na wzgórzach, który poza walorami estetycznymi pełni też ważną rolę fabularnie.

„Made in Hong Kong” to film bardzo dobry. Młodzieńczy, niewinny, wolnościowy duch przypomina wręcz wczesne filmy nowofalowe, ale twórca idzie dalej – przełamując to bardzo pesymistyczną, ostateczną refleksją, co wyróżnia obraz. Powiedziałbym, że uszlachetnia, ale właściwie jest chyba odwrotnie – odebrana zostaje pewna idealność, film zyskuje bardziej realny charakter. Na duży plus również doskonałe zdjęcia, które z pewnością dużo łatwiej docenić dziś, po technicznym odnowieniu. Warto zobaczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *