Pocztówka z Ameryki

„Swobodny jeździec” to film w zasadzie o niczym. Przedstawia po prostu krajobraz Stanów Zjednoczonych w okresie powstania filmu (czyli roku 1969). Krajobraz w dosłownym tego słowa znaczeniu jak i, może przede wszystkim, krajobraz społeczny. Lato roku 1969 to tzw. Lato Miłości i choć film powstawał niedługo przed tym czasem to udanie prognozuje panujące wtedy nastroje.

A co z fabułą? Jest dość sztampowa. Dwóch gości – Wyatt (Peter Fonda) i Billy (Dennis Hopper) ubijają interes na narkotykach i zarabiają mnóstwo pieniędzy. Podróżują na motocyklach z Kalifornii a chcą dotrzeć do Nowego Orleanu i zdążyć na święto Mardi Gras, które jest za tydzień, muszą się więc bardzo spieszyć. A po drodze…

easyrider

Spotykają mnóstwo ludzi, zawitają do hipisowskiej komuny, poznają prawnika, który chce zażyć przygód. A w miastach zwykle i „porządnych” obywateli stróży prawa niechętnych ludziom z tak długimi włosami. I właśnie napotykane postacie obrazują ten społeczny krajobraz, który rysuje się bardzo różnorodnie. W zasadzie wszystkie przygody naszych bohaterów są mało realne, należy je traktować jako symbole, swego rodzaju maski przypisane całym grupom społecznym.

Urzekają również wyżej wspomniane obrazy amerykańskiej prowincji tamtych czasów. Podczas jazdy po pustych drogach, kamera wędruje po otaczających słonecznych pustkowiach, co pozwala na chwilę kontemplacji.

EasyRider2b

Nie można również nie wspomnieć o muzyce. Ścieżka dźwiękowa pełna jest hiciorów z tamtych czasów. Zwykle nie lubię gdy znane utwory występują w filmach (ale to bardzo osobista sprawa). Występujące tu lubię a i tak mi to trochę przeszkadzało.

Mam problem z tym filmem. Oglądałem go dawno temu i bardzo mi się podobał. Jednak gdy zobaczyłem go ostatnio to czar prysł. Jest pewnego rodzaju klimat, ale… to wszystko. Tego filmu nie da się traktować jako dramat, nic nas nie angażuje. Tak naprawdę ogląda się jakby pocztówkę z tamtych czasów. Bardzo ładną pocztówkę, ale to trochę za mało. Problemy społeczne są pokazywane, ale bardzo powierzchowne. Podsumowując, film ma dużą wartość rozrywkową, więc jeśli ktoś tego szuka w kinie to zapewne mu się spodoba.

Swoją drogą, czy warto powtarzać filmy, które dawno temu były na szczycie listy ulubionych filmów?

3 thoughts on “Pocztówka z Ameryki”

  1. mam wrażenie ze tym razem to Mikołaj spłyca trochę ten film. dla mnie był i nadal jest jednym z najpiękniejszych filmów o wolności. jeżeli film jest amerykański, a na dodatek popularny, niekoniecznie znaczy to „z automatu” że jest o niczym. prosta fabuła, w której mało się dzieje pozostawia przestrzeń na interpretację

  2. Nie mówię, że jest płytki. Jest niezbyt głęboki – prosty portret społeczeństwa, bardzo uproszczony bez żadnych wniosków. Nie jest o niczym, bo jest amerykański. Czy uznałbyś, że to film o wolności gdyby nie był o niczym?

  3. wydaje mi sie iż bywają filmy o wolności. które nie są o niczym, przykładem chociażby inny amerykański film (o fuj)- Hair. niewątpliwe, nie jest o niczym i jest o wolności. zręcznie zmieniasz temat z samego Easy Ridera. wnioski pozostawione są do wyciągnięcia odbiorcy, fakt nie są podane wprost na talerzu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *